Podwyżka podatku VAT zbliża się wielkimi krokami.
Kiedy kilka dni temu w mediach (Radio Tok FM, Rzeczpospolita) pojawiły się pierwsze wzmianki o pomysłach rządu na zwiększenie wpływów do kasy państwa, można to było uznać za jednorazowy epizod. Kolejne dni przyniosły jednak bardziej niepokojące sygnały.
Jak się okazuje, rząd przyznaje, że sytuacja budżetowa jest trudna i będą trwały poszukiwania wyjścia z tej sytuacji. W najgorszym razie nie wyklucza się podniesienia podatku VAT? Dlaczego akurat VAT?
Skoro na cięcia wydatków nie ma szans, bo blisko 70% z nich to tzw. wydatki sztywne, a podwyżka podatków bezpośrednich czyli podatku dochodowego fatalnie wpłynęłaby na nastroje społeczeństwa pozostaje stawka VAT. Podatek ten płacimy kupując wszelkie towary i usługi.
Jego podwyżkę odczujemy mniej przynajmniej w aspekcie psychologicznych, gdyż nie zmaleją nam pensje. Tak naprawdę jednak owa pensja starczy nam na mniej. Wyższy VAT to wyższe ceny większości towarów i usług.
Wicepremier Waldemar Pawlak również nie wyklucza podwyżki podatku VAT. To druga osoba z kręgów bliskich premierowi po ministrze Bonim poruszająca ten temat. Niewykluczone jest, że nagłe pojawienie się kwestii VAT jest spowodowane wiedzą jaką posiada rząd o faktycznej sytuacji finansowej państwa. A musi ona być niewesoła. Z pewnością ogólniki typu: „rząd musi dbać o utrzymanie odpowiedniego długu publicznego” będę często powtarzane. Martwić może przyspieszenie w tym temacie. Wszak dług rośnie od lat.
Platforma Obywatelska mając premiera, prezydenta i koalicjanta przychylnego podwyżce stawki VAT może całą operację przeprowadzić dość szybko. Kto wie, czy nie było to zaplanowane już przed drugą turą wyborów prezydenckich?
Po wygranej Bronisława Komorowskiego wystarczyło wyjąć teczkę z biurka. Rząd widać postanowił działać szybko i podjąć się trudnego tematu niezwłocznie po wygranych wyborach. Wybiegając nieco w przyszłość może to i lepiej, że takie niezbyt miłe niespodzianki chce nam zafundować niejako na dzień dobry nowej prezydentury. Póki co nastroje społeczne nie są złe.
I kwartał gospodarka zakończyła niezłych wynikiem jeśli chodzi o PKB, spadło bezrobocie, wzrasta konsumpcja.
Inna sprawa, że podwyżka VAT z 22% do 25%, która w zamyśle ma dać dodatkowe nawet 15 mld zł dochodów do budżetu może stłumić wzrost gospodarczy przez ograniczenie konsumpcji.
Te 3% w skali miesiąca mogą dać kilkadziesiąt dodatkowych złotych jakie przyjdzie każdemu zapłacić przy okazji zakupów. Kto wie czy efekt podwyżki będzie wart poniesionych kosztów, w skrajnym przypadku zmniejszonego tempa PKB i spadku wpływów z tytułu podatku VAT?
Wówczas rząd będzie musiał szukać pieniędzy w innych kieszeniach np. podwyższając składki rentowe.
Samo podwyższanie podatków i składek bez optymalizacji ich wydatkowania do droga donikąd.
Za 2-3 lata pieniędzy znów zacznie brakować i coraz trudniej będzie znaleźć nowe źródło do zasypania długów państwa. To jednak temat na przyszłość.
Related posts: